Przeglądasz wszystkie posty oznaczone tagiem 'pies'.
Wyświetlam 1 - 2 z 2 notek

Przepis na księcia…

  • Napisane 9 marca 2015 o 11:18

…psiego księcia.

 

Kundello żył kilka dni na ulicy. Zabrał go pewien pan ale nie znalazł mu domu a sam zatrzymać nie mógł, wiec dał do schroniska. Tam futro siedziało 3 dni.  Nie wiem, chyba za krótko, bo nie poznał życia. Ani troche. Ni troszeńkę! Ten dziad nawet bez kocyka nie zaśnie. Leży w legowisku z narzutą obok, oczy jakbym go biła cały dzień ” no weź Człowiek, nakryj dupkę” i to piszczenie. Czasem jestem twarda i nie nakrywam, ale w koncu chciałabym iść spać wiec wstaje i zarzucam na tego psa tę narzutę, dla świętego spokoju ( i to pokazuje, jak pies sobie mnie wychował, ale to nic  :twisted: ).

 

Rano oczywiście ładuje się pod kołdrę do nas. Przeliże Hankę po migdałkach i pakuje się w nogi. Albo w szyje- zależy czy ma jakiś przypływ człowieczej miłości. Wcale nie wbija swoich cieniutkich łokci ( psy mają łokcie?) w moje cielsko, nic a nic mnie nie boli, jego uszy nie wchodzą mi w zęby. A jak spróbuje coś wzdychnąć to zaraz trzepocze uszami( boli pańcie) bo go posmyralam powietrzem :roll:

 

Zwykle odpuszczam i wstaje z łóżka. Pies nie. On pan i władca musi dospać, bo kto to widział isc na siku o nieludzkiej godzinie- 6:00. Najwiekszy cyrk zaczyna się, kiedy chce pościelić łóżko. Pies nagle dostaje paraliżu ” Oj oj Pani, patrz, mam dupke z ołowiu! nie moge wstac, ah ta grawitacja ojoj!!”. No ale w końcu udaje mi się go wygonić, tj. zepchnąć.

 

Dla gości za to, powinna wisieć tabliczka „To Ty jesteś gościem, a mój pies u siebie”- wiec należy się spodziewać, że jeśli usiądziesz na kanapie to pies znajdzie sie obok. Ksiądz po kolędzie się o tym przekonał- wyszedł z dogłębnie wylizanym uchem. Nie należy też siadac z nogą na nogę. Stali goście już to wiedzą, i nie dostają zawału i nie odskakują jak poparzeni, kiedy pies podchodzi do uw nogi, tudzież stopy, i sam podnosi swoja ( wiecie jak psi sikają, cnie? ), co by go posmyrac po udku  :lol: No jak go nie kochać?

 

Wesoło z nim jest, czasem bywa męczący, ale ZAWSZE przytuli jak ktoryś Człowiek się źle czuje. Nie wiem tylko, czy robi to dlatego, że chce pocieszyć , czy po prostu jakieś ciepłe ciało lezy na jego miejscu i zwyczajnie nie ma sie gdzie indziej położyć.

6 kończyn do wychowania, czyli dziecko i pies- historia marzenia spełnionego.

  • Napisane 3 marca 2015 o 13:47

O tym, że dziecko lepiej wychowuje się i dorasta w towarzystwie psa, wiedzą wszyscy którzy kochają psy. Bo przeciwnicy w psie widzą raczej więcej problemów. Nie wiedzą co tracą.

O psie marzyłam od… no od zawsze. Od kiedy tylko w moim dziecięcym umyśle pojawił się wyimaginowany pies. Tak, miałam wyimaginowanych przyjaciół, ale o tym kiedy indziej. Na psa mama nigdy nie chciała się zgodzić, argumentując to mieszkaniem w bloku, pracą i moją szkołą. Ja jako dziecko grzeczne i posłuszne, wierzyłam w to, że pies w bloku to zły pomysł ( tylko, cholera skad tyle tych psów po osiedlu biega?!). Teraz, kiedy jestem dorosła  ( acz młoda! ;p ) wie, że mama mnie oszukiwała! Mieliśmy tam łąki piękne na osiedlu, mielibyśmy tez  i czas na psa bo mama pracowała po 8h a ja po szkole zawsze do domu, nie miałam dodatkowych zajec do wieczora. No ale ok, nie chciała, ja sie nie sprzeciwiałam, kochałam za to wszystkie cudze psy i sąsiadom wyprowadzałam na spacer.

Dowiedziałam się o ciązy, upatrzylismy sobie mieszkanie do wynajęcia i co? I tylko brakowało mi tego wymarzonego psa! NieMałż lubi psy, zawsze mieli jakieś, ale nie był zachwycony momentem decyzji o psie. No ale ciężarnej się nie odmawia, czyż nie? :) Przemyślałam ja tez wszystko, ewentualną organizacje tego wszystkiego kiedy juz wróce do pracy itp. Uznałam, że jesli bedzie co zrobić z dzieckiem ( czyt. jedzie do babci) to i psa gdzieś wcisnę. Szukamy wiec psa. Znaleziony, zaadoptowany. Teraz z Kluską dogadują się nieźle, choć nadal zalizał by ją po same migdałki. Ona za to jest zafascynowana ogonem i uszami, ale jeszcze są na miejscu. Były problemy przy początkach raczkowana, ale wezwaliśmy Behawiorystę. Pomogło! Teraz wierzę, że za kilka lat będą przezywać wspaniałe przygody, spać razem w łóżku i taplać się w błocie (no ok, pański pies nie bedzie bo on kałuży sie brzydzi). Psa czasem proszę, żeby żył min 50 lat- ma ktoś jakis lek na długowieczność kupy sierści?