Koniec dnia świstaka.

  • Napisane 9 kwietnia 2015 o 10:59

Jeszcze troszkę. Jeszcze chwileczkę i się skończą. Dzien świstaka jeszcze trwa, ale niebawem pójdę do pracy. Koniec z leżeniem do 8 rano z Hanką. Bo do tej godziny zwykle udaje mi się ja przetrzymać. Czasem mniej, bo w końcu ileż można okładać matkę pilotem? A zabawy wywalone poza łóżko wiec to jedyna rozrywka.  No, jeszcze głaskanie psa, który wskoczył na łóżko i NAGLE dostał kompletnego niedowładu wszystkich kończyn, wiec wstać już nie może. Ok, niech zostanie, ale tylo w nogach ma lezec. O ile go tam przepcham, a oporny jest dziad.

 

Potem już z górki: II śniadanie Hanki, zabawa, drzemka, zabawa, kojec ( o, chwila dla matki na kawe!). Podnoszenie zabawek z podłogi do kojca, zabawa, bieganie po domu- Hanka niedawno odkryła ze umie chodzić, nawet już się nie zatrzymuje tylko leeeciiiiii i się cieszy.

Skończy się uciekanie przed dzieckiem- myślę, że teraz z tęsknoty będę żałować, że w ogóle musi spać w dzień. Z drugiej strony ciesze się- Hanka będzie pod dobrą opieką, bo u babci. Ja oderwę się od czterech ścian, odpoczne od dziecka- litości, nie mówcie, że są matki które nie są zmęczone i nie chcą uciec bo nie uwierzę!. Pójdę do ludzi. A czas- odbijemy sobie z Hanką. Baseny, wycieczki, spacery z psem :)

 

No i może nie będę musiała słuchać tyle Dico polo, bo póki co leci 3/4 czasu jak jestesmy w domu a Kluska nie śpi. Doszło do tego, że pod nosem nucę „Ruda tańczy jak szalona…” przez pół dnia.

Dodaj komentarz